Zamiast podsumowania: odkrycie roku

Lewiatan, reż. Lucien Castaing-Taylor i Véréna Paravel, USA 2012

Miniony rok nie przyniósł dokumentalnej rewolucji, ale potwierdził, że gatunek ma się po prostu świetnie. Jego triumf przejawia się w różnorodności form i tematów, a rok 2013 był czasem utrwalania i rozwijania istniejących już trendów. W równej mierze należy do nich odważny eksperyment jak i twórcze odwoływanie się do tradycji. Mocną stroną dokumentu jest autorski punkt widzenia. Kilka istotnych produkcji pojawiło się lub ukaże się wkrótce na polskich ekranach, co nieźle świadczy o naszej dystrybucji: Historie Rodzinne Sarah Polley, Scenie zbrodni JoshuaOppenheimera (w kinach w lutym), czy kompletnie zwariowany, wymykający się wszelki regułom film Chore ptaki umierają łatwo Nicka Facklera (w kinach jeszcze w styczniu). W dokumencie interaktywnym zabrakło w tym roku produkcji na miarę klasyków, jednak za ważne zjawisko uznać należy poszukiwanie formatu (konieczne, jeśli mamy osiągnąć swobodę w odbiorze takich dzieł), a próba połączenia dokumentu i gry komputerowej w Fort McMoney to odważny krok naprzód. Trudno nie wspomnieć też o projektach, łączących różne platformy i obszary twórczości, takich jak Praca w jednym ujęciu Haruna Farockiego i Antje Ehmann. Jeden tytuł zdecydowanie wyróżnia się z tego ogólnego dobrobytu dokumentalnego. Chociaż rok produkcji i światowej premiery Lewiatana przypada na rok 2012, to polska publiczność miała szansę zapoznać się z tym intrygującym dziełem dopiero zeszłego lata w ramach 13. T-Mobile Nowe Horyzonty. Bezsprzecznie jest to moje odkrycie roku.

Lewiatan, reż. Lucien Castaing-Taylor i Véréna Paravel, USA 2012

Lewiatan, reż. Lucien Castaing-Taylor i Véréna Paravel, USA 2012

Kino kontra etnografia

Lewiatan należy do projektów filmowych Sensory Ethnography Lab – eksperymentalnego laboratorium na Uniwersytecie Harvarda, zajmującego się badaniami w zakresie antropologii wizualnej. Narzędziem badaczy SEL jest nie tradycyjne słowo pisane, ale obraz filmowy i fotograficzny, a także dźwięk. Działalność laboratorium wpisuje się w ogólną tendencję ekspansji i rozwoju dokumentu – realizowane projekty łączą język wizualny różnych obszarów wypowiedzi: filmu, fotografii, innych dziedzin sztuki współczesnej. Prace realizowane przez studentów i wykładowców – filmy, wideo, projekty fotograficzne oraz dźwiękowe – prezentowane są w najważniejszych instytucjach sztuki współczesnej, takich jak MoMA, Centre Pompidou, czy Berlin Kunsthalle.

Filmy powstające w SEL od kilku lat spotykają się z zainteresowaniem na najbardziej prestiżowych festiwalach filmowych świata, doczekały się również retrospektyw na tegorocznych imprezach: Viennale i RIDM (Rencontres Internationales du Documentaire de Montréal). Wyjątkowość tych tytułów polega na tym, że zarówno w zakresie formy, jak i tematyki wymykają się regułom rządzącym dokumentem komercyjnym czy telewizyjnym. Twórcy, którzy są równocześnie badaczami, odwołują się do początków kina w wydaniu braci Lumière i Meliesa, pierwszych dokumentalistów Flaherty’ego i Griersona i w końcu do filmów klasycznych antropologów kulturowych: Batesona, Mead czy Deren. Celem powstania SEL było – jak wyraziła się współautorka Lewiatana Véréna Paravel – „rozsadzenie filmu etnograficznego i antropologii wizualnej” jako zbyt skrępowanych akademizmem, dalekich nowatorskimi filmom Jeana Roucha.

Lewiatan, reż. Lucien Castaing-Taylor i Véréna Paravel, USA 2012

Lewiatan, reż. Lucien Castaing-Taylor i Véréna Paravel, USA 2012

Choć SEL ma już za sobą kilka świetnych, wyróżniających się filmów, takich jak Sweetgrass (reż. Lucien Castaing-Taylor i Ilsa Barbash, 2009) czy Foreign Parts (reż. Véréna Paravel i J.P. Sniadecki, 2010), to początki realizacji Lewiatana nie zapowiadały aż tak spektakularnego efektu, z jakim ostatecznie mamy do czynienia. Twórcy filmu, Lucien Castaing-Taylor i Véréna Paravel, zamierzali za pomocą kamery zbadać i sportretować życie portowe New Bedford – niegdysiejszej wielorybniczej stolicy świata, a dziś silnego ośrodka rybołówstwa w USA. Po jednorazowym wyjściu w morze porzucili pierwotne plany, przerzucając swoją uwagę na pracę rybaków na kutrze. Wypraw było w sumie kilkanaście, trwały po kilkanaście dni i były bardzo wymagające. Filmowcy starali się funkcjonować tak jak rybacy na ich morderczych 20-godzinnych wachtach. Podobno Castaing-Taylor każdy rejs rozpoczynał od dwudniowej choroby morskiej, a jedna z wypraw dla Paravel skończyła się na intensywnej terapii. Jak oboje podkreślają, czuli jednak, że sprawa warta jest tych wszystkich poświęceń.

Lewiatan, reż. Lucien Castaing-Taylor i Véréna Paravel, USA 2012

Lewiatan, reż. Lucien Castaing-Taylor i Véréna Paravel, USA 2012

Apoteoza cyfrowego szumu

Pamiętam nadzieje i obawy sprzed ponad dekady, kiedy do kina zbliżała się nieuchronna rewolucja technologiczna. Nowa era skończyć miała nie tylko z kosztownym nośnikiem, jakim była taśma filmowa, a przez to ułatwić proces montażu i postprodukcji, ale także otworzyć kino na nowe wyzwania. Zwiastunem tych wydarzeń była m.in. premiera filmów fabularnych Danny’ego Boyle’a Dziwka (w Polsce pokazywany był ówcześnie pod oryginalnym tytułem Strumpet) i Odkurzając zupełnie nago w raju w 2001 roku, które miały być efektem zachwytu kamerami cyfrowymi, ich możliwościami i małymi rozmiarami (było też kilka innych eksperymentów, ale mnie w pamięci utkwił właśnie ten). Niestety efekt nie był porywający – włożenie kamery do słoika z cukierkami czy postawienie jej na szafie to być może interesujący zabieg, , ale nie wgniatał widza w fotel i nie pociągał za sobą nowatorskich rozwiązań w opowiadaniu historii. Mam wrażenie, że w pełni wykorzystać możliwości małych, cyfrowych kamer, które tak pociągały twórców u progu XX wieku, udało się dopiero w Lewiatanie.

Lewiatan, reż. Lucien Castaing-Taylor i Véréna Paravel, USA 2012

Lewiatan, reż. Lucien Castaing-Taylor i Véréna Paravel, USA 2012

Paravel i Castaing-Taylor zaczynali swój projekt wyposażeni w standardowe, profesjonalne kamery EX1, które utopili w trakcie pierwszego rejsu. Zdecydowali się na użycie niewielkich kamer GoPro, chętnie wykorzystywanych przez amatorów sportów ekstremalnych do rejestrowania własnych wyczynów. Wyjątkowość tego sprzętu polega na tym, że jest niewielki, wytrzymały i można go przyczepić lub umieścić dosłownie gdziekolwiek. Miłośnicy parametrów technicznych z pewnością nie będą Lewiatanem zachwyceni. Obraz z kamer wyposażonych w szerokokątne obiektywy typu „rybie oko” jest zniekształcony, a jego rozdzielczość i czułość pozostawia wiele do życzenia, choć mamy już do czynienia ze zdecydowanie inną jakością nagrań niż w przypadku słabych kamer z początku wieku.

Lewiatan, reż. Lucien Castaing-Taylor i Véréna Paravel, USA 2012

Lewiatan, reż. Lucien Castaing-Taylor i Véréna Paravel, USA 2012

Film składa się ze 130 ujęć, choć za sprawą niemal niedostrzegalnego montażu widzowi może wydawać się, że było ich zaledwie kilka. Jak przyznaje Paravel, większość ujęć w filmie została zarejestrowana za pomocą kamery przyczepionej do ludzkich ciał – autorów i pracujących na kutrze rybaków. Obiektyw, którym nie kieruje ludzka ręka, sprawia, że autorzy stają się przezroczyści, równocześnie ich doświadczenie staje się bardziej intensywne. W efekcie widz może zintegrować się z bohaterem, tak jakby był w jego głowie i razem z nim pracował na bujającym się statku. Imersyjny charakter Lewiatana wyraża się w tym, że siedzący w wygodnym fotelu odbiorca namacalnie odczuwa przelewające się przez kuter fale lodowatej wody i bujające się nad głowami załogi ciężkie łańcuchy. To jednak nie wszystko, bo kamera ląduje też na mokrym pokładzie wśród odpadków i wówczas mamy wrażenie, jakbyśmy patrzyli z jednej z leżących, rybich głów; przyczepiona do liny wypada za burtę i w końcu tonie w morskich odmętach pełnych resztek rybnych. Widz zanurzony zostaje w pulsującym od jaskrawych barw obrazie. Niezwykle intensywne przeżycie, jakim jest seans Lewiatana, dodatkowo wzmacnia ścieżka dźwiękowa, w całości złożona z kompozycji cyfrowego szumu. Tradycyjne nagranie i kompozycje zmiksowane zostały tu z dźwiękiem zniekształconym przez plastikowe, wodoodporne osłony kamer.

Lewiatan, reż. Lucien Castaing-Taylor i Véréna Paravel, USA 2012

Lewiatan, reż. Lucien Castaing-Taylor i Véréna Paravel, USA 2012

Obraz skupia w sobie najważniejsze cechy współczesnego dokumentu: mocny temat, atrakcyjne miejsce akcji, poszukującą formę, niekonwencjonalność technologiczną, immersję i kolektywny charakter pracy nad filmem (charakterystyczne dla SEL, że większość z powstających tam prac posiada dwóch autorów). Film stworzony przez Paravel i Castaing-Taylor to tytułowy potwór. Lewiatan jest radykalny, zaprzecza wszelkim normom i – jak napisał Adam Nayman w POV Magazine – „płynie zdecydowanie pod prąd komercyjnego dokumentu”. Choć nie do końca wiadomo, o czym tak naprawdę opowiada, Lewiatan żadnego z widzów nie pozostawia obojętnym. Przeciwnie – pochłania bez reszty, otacza z każdej strony i wciąga. Wszystko jest tu prawdziwe, nic nie wydaje się zaaranżowane: ani przelewające się przez kuter fale, ani muzyka heavymetalowa, której słuchają rybacy, ani ich poorane bliznami i wiatrem twarze. Doświadczenie przebywania na statku wydaje się jak najbardziej realne.


Na temat Lewiatana i SEL Polecam również:
Wywiad z Véréną Paravel w serwisie Mubi;
Denis Lim, The Merger of Academia and Art House. Harvard Filmmakers’ Messy World, „New York Times”, 31.08.2012
Adam Naymann, Sense and Sensibility: Harvard’s Sensory Ethnography Lab, „POV Magazine” 5.09.2012
Sweetgrass in context, „PBS POV”
Philip Hoare, Leviathan: the film that lays bare the apocalyptic world of fishing, „The Guardian” 18.11.2013

Print Friendly