Witaj rzeczywistości! O rosyjskim projekcie Realnost’

„I ty możesz stać się bohaterem filmu dokumentalnego!” powinien głosić slogan reklamujący rosyjską serię Realnost’. Wystarczy pojawić się na castingu i zostać zaakceptowanym do udziału projekcie. Potem pozostaje już tylko wziąć do ręki kamerę, zarejestrować fragment swojego życia i przesłać do organizatorów, którzy opublikują go na stronie internetowej w postaci kilkuminutowego filmu. Projekt powstał w opozycji do pozostającej w luźnych relacjach z rzeczywistością treści telewizyjnych seriali. Odwołuje się do tradycji radzieckiego filmu dokumentalnego, fascynacji codziennością zwykłego człowieka w duchu Wiertowa. Realnost’ jest dopiero w fazie początkowej – castingi odbywają się na razie tylko w Moskwie, ale są już plany pierwszych przesłuchań wyjazdowych, obejmujących docelowo całą Rosję.

Kwestią kluczową dla organizatorów jest zgromadzenie zróżnicowanej, reprezentatywnej dla społeczeństwa grupy bohaterów. Promocja na portalach społecznościowych – choć skuteczna – nie wystarcza, dlatego castingi odbywają się w nietypowych, ale gromadzących ludzi miejscach, m.in. w parkach. Osoby pojawiające się na nich przychodzą jak do psychoterapeuty – chcą opowiedzieć o sobie i swoich problemach. Już w trakcie przesłuchań dokonują pierwszych, próbnych nagrań. Do udziału w projekcie zaproszono dotychczas około 1500 osób – prawie wszystkich obecnych na przesłuchaniach. Pojedyncze odrzucone przypadki to osoby, które chcą wykorzystać Realnost’ do promocji własnej osoby. Ci, którzy pomyślnie przeszli casting proszeni są o przysyłanie nagrań, które publikowane są na stronie projektu. W przyszłości projekt ma się przekształcić w serial telewizyjny, pozwalający śledzić losy bohaterów przez cały sezon. Ostatecznie projekt powróci do sieci.

Wśród tych, których materiały już znalazły się na stornie internetowej, poznajemy m.in. Tatianę, która wybiera się na randkę i tańczy w barze z przyjaciółmi; Dimitrija – dziennikarza, wolne chwile przeznaczającego na skoki spadochronowe; Aleksjeja, który pokazuje widzowi mało empatyczną reakcję własnej matki na swój coming out (nie pierwszy z resztą), czy Romana – kochającego ojca i męża, ukrywającego przed rodziną uzależnienie od narkotyków. Ich swoboda przed kamerą podważa dotychczasowe rozterki dokumentalistów związane ze szczerością czy skrępowaniem bohaterów.1 Otoczeni obiektywami wycelowanymi w samych siebie praktycznie cały czas, dzielący się swoim życiem na portalach społecznościowych, nasi bohaterowie przestali traktować kamerę jak obcego. Przeciwnie – stała się jednym z elementów codzienności. Bohaterowie Realnost’ na swoim małym planie filmowym osiągają maksymalny stopień intymności, tak ważny dla szczerości przekazu i równocześnie bardzo trudny do osiągnięcia w sytuacjach z tradycyjną ekipą filmową. Ta, nawet jeśli okrojona do jednej osoby reżysera, zawsze wiąże się z obecnością innego, przed którym trudno się otworzyć. Inaczej sytuacja przedstawia się w samotności, przed prywatną, oswojoną kamerą. Pozostaje jeszcze świadomość, że te intymne wyznania obejrzy potem kilka milionów widzów. Jak się właśnie okazuje nie tylko w Rosji, bo wybrane rozdziały serii pokazywane są w polskiej wersji w ramach tegorocznego festiwalu T-Mobile Nowe Horyzonty.

Do dzierżących kamery bohaterów należy decyzja, które fragmenty własnej rzeczywistości pokazać światu. Nikt ich nie zmusza do pokazywania czegoś, czym sami nie chcieliby się dzielić. Ostatecznego wyboru materiału dokonuje ekipa Realnost’, która chaotyczne materiały w procesie montażu formuje w treściwe, kilkuminutowe formy. Zatem nie wszystko i nie w każdej postaci nadesłanej przez uczestników zostanie opublikowane. Celem nie jest pozwolenie uczestnikom na publikowanie czegokolwiek. Od tego jest przecież Youtube. Coraz częściej stosowana w dokumencie strategia crowdsourcingu, czyli pozyskiwania treści od niezidentyfikowanego tłumu, nie zakłada braku kontroli. Przeciwnie – to od autorów projektu zależy, jak wykorzystają nadesłane przez uczestników materiały. To twórcy decydują, jaki obszar wolności i ingerencji w treść chcą przeznaczyć dla aktywnie uczestniczących bohaterów.2 Organizatorzy projektu Realnost’ pozostawiają tej wolności swoim bohaterom-współtwórcom bardzo dużo. Zastrzegają także, że w żaden sposób nie cenzurują materiałów – tak w wymiarze obyczajowym jak i politycznym.

Na czele kilkunastoosobowego zespołu realizacyjnego projektu stoi trójka osób doświadczonych w dziedzinie dokumentu i dziennikarstwa zaangażowanego: Aleksander Rastorgujew, Paweł Kostomarow i Aleksiej Piwowarow. Realnost’ to nie pierwsza internetowa przygoda tej trójki. W 2012 roku w ramach projektu Srok na Youtubie relacjonowali uliczne protesty w Rosji, w tym także codzienne zmagania opozycjonistów i proces Pussy Riot. Taki proceder nie uszedł niestety uwagi władz, a cała sprawa skończyła się konfiskatą materiałów i skandalem z osobą prezydenta Miedwiediewa w jednej z głównych ról. Skutkiem była publicznie ogłoszona decyzja trójki reżyserów o wstrzymaniu projektu.3 Fakt ten nie przeszkodził im jednak zaangażować się w portal informacyjny Lenta.ru, którego część filmowa Lenta.doc to podobnego rodzaju relacje filmowe. W latach 2011 i 2012 Kostomarow i Rastorgujew zrealizowali też dwa filmy o rosyjskiej młodzieży: Kocham cię i Nie kocham cię, w których kamery oddali w ręce swoich bohaterów na podobnej zasadzie, jak teraz oddają je w ręce tysiąca osób.

Realnost’ to współczesny Człowiek z kamerą, świadectwo współczesności, zdominowanej przez niewinny ekshibicjonizm codzienności, uprawiany przez nas na przysłowiowym Facebooku. Filmujemy i fotografujemy samych siebie, opowiadamy o sobie całemu światu w postach i tweetach, nie czekając aż jakaś ekipa filmowa zwróci na nas uwagę. Nie zauważyliśmy, kiedy my odbiorcy niepostrzeżenie staliśmy się równocześnie bohaterami i współtwórcami. W kontekście perypetii projektu Srok, Realnost’ jako obraz kondycji współczesnej Rosji ze swoim wymownym tytułem nabiera powagi i wymiaru politycznego. Okazuje się też, że wśród intymnych historii z życia codziennego Rosjan pojawiają się dramatyczne relacje z ogarniętego zamieszkami Stambułu, dokąd osobiście wybrał się Kostomarow.

Rosyjski projekt jak w soczewce skupia wyzwania i rozterki stojące przed współczesnym dokumentem, takie jak nielinearna narracja, rozproszone autorstwo, crowdsourcing, interaktywność, nowe formy dystrybucji (dla filmu internet cały czas jest polem eksperymentu), czy sposoby komunikacji z widzem-współuczestnikiem i widzem-współtwórcą. Wszystko to składa się na koncepcję dokumentu rozszerzonego (expanded documentary), która nie dość, że w nazwie pomija słowo „film”, to jeszcze podkreśla skuteczną ekspansję gatunku poza tradycyjne platformy dystrybucji – kino i telewizję. Jedną z jego nowych form jest i-doc, czyli dokument interaktywny, kładący nacisk na aktywny udziału odbiorcy w projekcie. Interaktywność nie musi od razu polegać na wysłaniu nagrania z własnego życia. W projekcie Realnost’ polega również na tym, że widz wybiera historie, które chce obejrzeć i bohaterów, których życie chce śledzić.


Strona projektu Realnost’.

Filmy z projektu Realnost’ w polskiej wersji językowej pochodzą ze strony festiwalu T-Mobile Nowe Horyzonty.


1 Swoją drogą ciekawe, że mistrz obserwacji, Frederick Wiseman tym obawom całkowicie zaprzeczył. Uważa, że ludzie nie są aktorami, nie potrafią grać, więc nie są w stanie udawać przed obiektywem. Według niego nie ma sensu się tym przejmować. (Wiseman powiedział to w trakcie spotkania z publicznością w trakcie 10. MFF Watch Docs Prawa Człowieka w Filmie, którego był gościem w 2010 roku).

2 O crowdsourcingu pisałam niedawno w „Obiegu”, dla zainteresowanych tematem, odsyłam do tekstu, żeby się nie powtarzać: Boratyn K., „Crowdsourcing”, czyli jak tłum realizuje film, „Obieg”, 9.04.2013.

3 Szczegółowo całą tą sprawę opisał Oleksij Radinsky w felietonie Czy filmowcy mogą się nie angażować?, Dziennik Opinii”, 14.12.2012; Kanał Srok na Youtube.

Print Friendly

Komentarze

  1. Olga Matuszewska

    Rosjanie znowu w awangardzie! ciekawe jak materiał z telefonu komórkowego wygląda na ekranie kinowym, pewnie organizatorom akcji trafia w ręce mnóstwo chłamu, jakiś videoblogerów wypowiadających się o kosmetykach i foodzie, jak Karabasz robił casting w WFDIF do „Na progu” też zgłosiło się mnóstwo dziewczyn, choć zostały uprzedzone, że to nie będzie fabuła, tylko sonda, ludzie mają potrzebę powiedzieć coś o sobie

Komentarze są wyłączone