Telewizja informacyjna, natychmiastowość i film dokumentalny

Al Jazeera Replay (Feb 1–4, 2011), Photo © Alexander Sehmer, Creative Commons

Jednym z punktów w programie tegorocznego Berlin Documentary Forum była dyskusja poświęcona zmianie sposobu kreowania narracji przez telewizję informacyjną. Bezpośredni pretekst do rozmowy stanowiło wideo Al Jazeera Replay (Feb 1 – 4 2011) – 96-godzinna rekonstrukcja materiałów dziennikarskiej relacji z czterech dni początków egipskiej rewolucji. Zaprezentowany materiał różnił się od tego, do czego przyzwyczaiły nas kanały informacyjne: zamiast tradycyjnej formy, czyli pełniących funkcję ilustracji migawek z relacjonowanych wydarzeń oraz osoby reportera, wyjaśniającego widzom ich okoliczności, widzowie zobaczyli długie, nieruchome ujęcia kamery rejestrującej ten drobny wycinek rzeczywistości, który akurat znalazł się w kadrze. Na ekranie widać było postaci ludzi: przebiegających, gromadzących się, rzucających kamieniami, podpalających coś. Nie do końca wiadomo było, kim byli filmowani i po której stronie konfliktu stali. Nikt nie zadawał im pytań i nie udzielano żadnych wyjaśnień zza kadru. Kamera tymczasem – zamiast w centrum wydarzeń – stała zupełnie obok.

Biorąca udział w dyskusji dziennikarka Rawya Rageh, która dla kanału Al Jazeera English (AJE) relacjonowała egipską rewolucję, opowiadała o braku dostępu do jakichkolwiek informacji na temat tego, co aktualnie się działo. Reporterzy, do tamtej pory najlepiej poinformowani, pytani przez swoich redaktorów o przebieg zdarzeń, nie byli w stanie ich komentować. Rageh tłumaczyła, że sytuacja zmieniała się tak szybko i w tak nieoczekiwany sposób, że zarówno ona, jak i pozostali na miejscu byli po prostu bezradni – nie rozumieli dokładnie, co działo się na ich oczach i mogli tylko snuć przypuszczenia. W efekcie nastąpiła diametralna zmiana w sposobie relacjonowania wydarzeń: zrezygnowano z dotychczasowej metody krótkich, mocnych ujęć możliwie najdobitniej i najszerzej ilustrujących sytuację oraz towarzyszącego im komentarza na rzecz rejestracji nieruchomą kamerą, umieszczoną zazwyczaj w oknie albo na balkonie dla lepszego oglądu sytuacji i ze względów bezpieczeństwa. Wynikająca z braku informacji bezradność sprowokowała powrót do statycznej, nieingerującej obserwacji w czasach przenośnego sprzętu, ruchliwego kadru i wszędobylskiej kamery.

Ten nietypowy dla telewizji przekaz nie był jedynym elementem, który zwrócił moją uwagę. Drugi uczestnik dyskusji, Scott Bridges – medioznawca, były pracownik AJE i autor niedawno wydanej książki 18 Days: Al Jazeera English and the Egyptian Revolution – jak mantrę powtarzał wyraz „natychmiastowość” (immediacy) jako słowo-klucz do zrozumienia przekazu telewizji informacyjnej. Chodziło mu o to, że w naturze tego medium leży konieczność bezpośredniej reakcji na rozgrywające się wydarzenia i natychmiastowej transmisji – bez zastanowienia czy zajmowania dystansu wobec sytuacji. Równocześnie ciąg obrazów zarejestrowanych przez kamerę AJE wywołał we mnie pewne uczucie swojskości. Miałam wrażenie, że znam te miejsca i zdarzenia. Prawdopodobnie widziałam je – te lub inne, bardzo podobne – w poświęconych egipskiej rewolucji filmach, których powstało dotychczas wiele. Na swój sposób praktykują jeśli nie natychmiastowość, to swego rodzaju aktualność – są reakcją na bieżące wydarzenia, opowiadają o nich bez dystansu właśnie, ale też w obecnej sytuacji trudno o dystans, skoro rewolucja wcale się nie kończy.

Pierwszym tytułem z całego cyklu był Tahrir – Plac Wolnosci Stefano Savony z 2011 roku. Przez pierwsze dwa tygodnie rewolucji reżyser ze swoją kamerą przeciskał się przez zgromadzony na placu tłum, rejestrując chwile oczekiwania i euforii, zażarte polityczne dyskusje, próby i plany obalenia dotychczasowego porządku. Film Savony odzwierciedlał wszystkie wielkie nadzieje owego czasu, choć dziś wiemy, że egipska rewolucja nie skończyła się wraz ustąpieniem prezydenta Hosniego Mubaraka i zupełnie inaczej patrzymy na te pełne napięcia twarze, niż widzowie premierowego pokazu na festiwalu w Locarno w sierpniu 2011 roku. Po nim pojawiło się jeszcze kilka utworów z nazwą słynnego placu w tytule, aż w pewnym momencie trudno było je od siebie odróżnić. Każdy z nich rejestrował jakiś wycinek wydarzeń i kilku bohaterów z ambicją opowiedzenia jakiejś całościowej historii o rewolucji. Ta jednak trwała nadal, sytuacja zmieniała się z tygodnia na tydzień. Kolejne tytuły były jak następujące po sobie wydania wiadomości, przynoszące nowe informacje na temat tego, co działo się w Kairze.

Filmy te – podobnie jak i film Savony – szybko się dezaktualizowały. Dziś bardziej odgrywają rolę archiwum niż opowiadania. Porównanie ich do przedawnionych telewizyjnych wiadomości byłoby nadużyciem, niemniej jednak w aktualności dokumentalnej pojawia się jakiś zgrzyt. W tym filmowym zapisie rewolucji najwięcej kłopotu sprawił mi jednak nominowany w tym roku do Oscara The Square w reżyserii Jehane Noujaim. Film miał premierę w styczniu 2013 roku, a potem, po kolejnych wydarzeniach, został uzupełniony o dodatkowe fragmenty i ponownie zaprezentowany jesienią. Dotykamy tu istotnego dla dokumentalizmu problemu: decyzji – z wielu różnych powodów szalenie trudnej dla niektórych twórców – o wyłączeniu nagrywania. Bez znaczenia jest tu fakt, czy reżyser przygląda się rewolucji, czy życiu biednej rodziny na podkarpackiej wsi. To pytanie o moment zakończenia opowieści wbrew toczącej się dalej w rzeczywistości historii.

To jeden z tych punktów, w których, jak mogłoby się wydawać, telewizyjna publicystyka rozmija się z dokumentem, choć – jak to widać na przykładzie The Square – i tu granice ulegają zatarciu. Podczas gdy tą pierwszą charakteryzuje ciągłość narracji (o ile uwagi redaktorów nie przykują inne wydarzenia, uznane za ważniejsze od dotychczas relacjonowanych – ale to już zupełnie inne zagadnienie), bezpośrednie reagowanie, natychmiastowość, o której mówił Bridges, o tyle od filmu oczekujemy, żeby był dziełem skończonym. Przedstawiona w nim rzeczywistość zaczyna się wraz z pierwszą ramką i kończy ostatnią. Istnieje oczywiście trudny do zdefiniowania ścisły związek dokumentu z rzeczywistością, niemniej utwory, które wymagają pozaekranowego wyjaśnienia, uznaje się zwykle za gorsze. Tymczasem telewizja może sobie pozwolić na następny odcinek, kolejny reportaż i powrót do wcześniej opowiedzianej historii. Film, nawet jeśli powstaje w jako reakcja na to, co aktualne, dezaktualizuje się z chwilą wyłączenia kamery. Od telewizyjnej relacji różni go dystans czasowy i emocjonalny. W tym kontekście dystansu i redefinicji rekonstrukcja Al Jazeera Replay również oddaliła się od telewizyjnej natychmiastowości, zbliżając się do roli historycznego dokumentu.

Na marginesie: Odpowiedzią na ową niewydolność zdezorientowanych mediów informacyjnych, o której w Berlinie mówiła Rawya Rageh, wydaje mi się dokument interaktywny 18 Days in Egypt. Autorzy tego i-doka, Jigar Mehta i Yasmin Elayat, stworzyli mapę Kairu, na której można było zamieszczać wszelkiego typu materiały wizualne dotyczące zachodzących wydarzeń. W efekcie powstała nielinearna kronika, zapisywana na bieżąco przez samych uczestników protestów. Dziś 18 Days in Egypt – oprócz tego, że jest jednym z pionierskich projektów partycypacyjnych –odgrywa rolę podobną do wcześniej wspomnianych filmów. Jest historycznym dokumentem, zapisem chwili, efektem bezpośredniej reakcji na bieżące wydarzenia.

Berlin Documentary Forum, 29 maja – 1 czerwca 2014, Haus der Kulturen Der Welt, Berlin
Al Jazeera Replay (Feb 1–4, 2011), pokaz materiałów telewizyjnych i dyskusja, Sohrab Mohebbi, BDF 31 maja 2014
Tahrir – plac wolności / Tahrir, reż. Stefano Savona, Francja / Włochy 2011
The Square, reż. Jehane Noujaim, Egipt / USA 2013
18 Days in Egypt, reż. Jigar Mehta i Yasmin Elayat, USA 2012


Fotografia u góry: Al Jazeera Replay (Feb 1–4, 2011), Photo © Alexander Sehmer, Creative Commons

Print Friendly