O wspomnieniach i znajdowaniu fotografii na śmietniku. Część 1: Ktoś w rodzaju szpiega

Vivian Maier, Autoportret, copy: Vivian Maier/Maloof Collection

Pewien młody agent nieruchomości w Chicago zbierał stare zdjęcia z ulic swojego miasta. Na jednej z publicznych aukcji, w ramach których miasto pozbywało się rzeczy porzuconych w publicznych magazynach, za 400 dolarów zakupił pudło zdjęć i negatywów. To, co zobaczył, zaskoczyło go zupełnie: miał przed sobą imponujący zbiór wspaniałych fotografii ulicznych, porównywalnych do tych podpisywanych najlepszymi nazwiskami. Zachęcony odkryciem, postarał się w ramach następnych aukcji zdobyć kolejne pudła. Rozpoczął żmudny proces przeglądania ich zawartości, wywoływania negatywów (okazało się, że większość z nich tego wymagała) i ich skanowania. Nie wiedział tylko, kto był ich autorem, a wpisanie w Google nazwiska Vivian Maier odnalezionego na jednej z kopert nie przynosiło żadnych rezultatów. Film Szukając Vivian Maier to zapis śledztwa, jakie przeprowadził John Maloof – znalazca i opiekun spuścizny po tajemniczej fotografce, która zostawiła po sobie tysiące perfekcyjnych niemal zdjęć (reżyser twierdzi, że posiada ich 150 000).

Vivian Maier, Woman Hat NY Public Library, copy: Vivian Maier/Maloof Collection

Vivian Maier, Woman Hat NY Public Library, copy: Vivian Maier/Maloof Collection

Vivian Maier, Man Being Dragged by Cops Night, copy: Vivian Maier/Maloof Collection

Vivian Maier, Man Being Dragged by Cops Night, copy: Vivian Maier/Maloof Collection

Trudno się nie zachwycić jej fotografiami Maier, z których większość wykonała Rolleiflexem – aparatem o kwadratowym formacie obrazka, wymagającym zupełnie innego niż tradycyjne podejścia do kompozycji. W wyniku decyzji technologicznej Maier stała się dyskretnym obserwatorem, nie rzuca się w oczy z aparatem, który zawieszony jest u szyi (Rolleiflexem ma wizjer umieszczony u góry, a nie z tyłu, jak większość aparatów), nie zasłania części twarzy. To nie oznacza jednak, że jej zdjęcia to fotki spod pachy, pstrykane w pośpiechu. To są wyczekane, precyzyjnie uchwycone momenty. Na jej zdjęciach odczuwalne jest trwanie chwili, kiedy Maier precyzyjnie ustawiała kadr i przysłonę. W intensywnych, pełnych oczekiwania spojrzeniach bohaterów jej portretów ulicznych niemal namacalnie uobecnia się czas spędzony razem, w oczekiwaniu, aż tajemnicza fotografka naciśnie spust migawki. Jej pasja fotografowania niewątpliwie miała wiele wspólnego z obsesyjnym kolekcjonowaniem bibelotów i gazet, którymi potrafiła zapchać całe mieszkanie. Tak jakby chciała zatrzymać umykające momenty.

W swojej fotografii Maier interesowała się ludźmi na ulicach, czekającymi na przejściach dla pieszych i w poczekalniach, wpatrującymi się w wystawy sklepowe, pasażerami tramwajów i samochodów. Bohaterami swoich fotografii często czyniła siedzące na połamanych schodach i krawężnikach dzieci – wystraszone, płaczące, zdziwione. Była wrażliwa na ludzką krzywdę, ale równocześnie musiała mieć spore poczucie humoru. Z tej masy fotografii wyłania się portret chicagowskiej ulicy – amerykańskie społeczeństwo połowy XX wieku w soczewce.

Swojej maestrii w komponowaniu kadru dowodzi w abstrakcyjnych kompozycjach złożonych z ,kontrastujących płaszczyzn światła i cienia oraz krzyżujących się linii elementów architektury. W przypadku fotografii barwnej kolor stanowi dla niej kolejną inspirację do podjęcia eksperymentu z formą i kompozycją. W autoportretach samą siebie ukrywa w obiciach szyb, luster, samochodowych felg czy – moja ulubiona wersja – kulistego ogrodowego spryskiwacza.

Vivian Maier, African-American Man on Horse NYC, copy: Vivian Maier/Maloof Collection

Vivian Maier, African-American Man on Horse NYC, copy: Vivian Maier/Maloof Collection

Tymczasem ze wspomnień bohaterów filmu wyłania się postać zaskakująca. Odziana w bezkształtny płaszcz, męską koszulę i ciężkie buciory tytułowa bohaterka okazuje się niezwykłą, zapewniającą świetną zabawę i mnóstwo przygód nianią, niczym amerykańska Mary Poppins. Z aparatem wiecznie wiszącym u szyi wyciąga swoich podopiecznych na niekończące się spacery po ulicach miasta, zabiera ich tam, gdzie zapewne dorastający przedstawiciele klasy średniej nigdy by nie dotarli: do dzielnic robotniczych, slumsów, na dworce autobusowe, do rzeźni. Aparat, który we wspomnieniach pojawia się jako jej nieodłączny atrybut, jakoś nikogo nie interesował. Dziś zapewne wzbudziłby podejrzenia, ale w latach 50. nie było jeszcze powodów, by ochrona wizerunku była przedmiotem powszechnej troski. W oczach swoich pracodawców – właścicieli idealnie przystrzyżonych trawników chicagowskich przedmieść – Maier reprezentantką niższych warstw społecznych, do tego kobietą.1 Z wypowiedzi bohaterów filmu wyłania się obraz osoby zdeterminowanej, niezwykle wrażliwej i bardzo samotnej. Ale też mającej odwagę głosić własne poglądy i samotnie podróżować po świecie (Maier jako młoda dziewczyna wybrała się w podróż dookoła świata – z aparatem na szyi rzecz jasna); wiele z jej zachowań świadczy o wewnętrznej niezależności. O sobie samej mówiła, że jest kimś w rodzaju szpiega.

Ogromna szkoda, że znalazca spuścizny fotografki nie zadał sobie trudu zastanowienia się nad właściwą formą opowiadania o autorce tak świetnie skomponowanych zdjęć. W zestawieniu z perfekcyjnymi fotografiami Maier, materiał zarejestrowany na potrzeby filmu zwraca uwagę na swój brak wyrafinowania. Fascynująca historia niani-artystki rekompensuje te niedociągnięcia, a pojawiający się mimochodem kontekst społeczny i kulturowy stanowi świetne uzupełnienie tej opowieści. Możemy gratulować Maloofowi uporu i być wdzięczni, że postanowił podzielić się znaleziskiem ze światem. Niestety możemy mu również zazdrościć, ponieważ szanse, że takie zbiory znajdziemy albo pozostawimy po sobie (nawet jeśli nie twórcze, to po prostu osobiste, materialne kolekcje) z roku na rok maleją.

Szukając Vivian Maier / Finding Vivian Maier, reż. John Maloof, Charlie Siskel, USA 2013, dystr. GutekFlim

Vivian Maier. Amatorka, wystawa w Leica Gallery, 9 maja – 23 czerwca 2014 Warszawa

Fotografie Vivian Maier możecie również obejrzeć na stronie jej archiwum.


1 O swojej sytuacji jako artystki w zdominowanym przez mężczyzn świecie sztuki świetnie opowiada Carolee Schneeman w filmie Marieli Nitoslawskiej i w Amercia is Not Ready For This Karola Radziszewskiego. Świadomość tego kontekstu bardzo pomaga w zrozumieniu sytuacji Maier. Kiedy feministki wywalczyły jakiekolwiek prawa i miejsce dla kobiet w społeczeństwie, dla Vivian było już za późno na karierę, której być może i tak wcale by nie chciała.

Print Friendly