Gra dokumentalna – nowy format czy kolejny oksymoron?

Fort McMoney, foto: Idfa, copyright: National film Board

Połączenie dokumentu i gry wideo? Nie dość, że pomysł dziwaczny, to jeszcze zmuszający mnie do zajrzenia do dziedziny dawno przeze mnie porzuconej i wzgardzonej. Oczywiście dzieciństwo upłynęło mi na Tetrisie, Mario Bros, Pacmanie i grze polegającej na zjadaniu ziemi, przesuwaniu kamieni i zdobywaniu diamentów. Na monochromatycznym, zielonym monitorze, po półgodzinnym wgraniu gier z kaset magnetofonowych, czy później z dyskietek 5,25 cala. Oczywiście próbowałam czegoś bardziej skomplikowanego o zdobywaniu średniowiecznych zamków, ale opanowanie całej krainy okazało się dosyć banalne (o Heroes jeszcze wtedy nikt nie słyszał). Pamiętam, że w The Sims irytowała mnie konieczność karmienia awatara i wychodzenia do pracy. Próbowałam nawet Cywilizacji, ale to był już czas, kiedy uznała, że należy dorosnąć, uznać gry za bezwartościową, infantylną rozrywkę, której trzeba się wstydzić, wyrzec na rzecz bezkonkurencyjnego piękna literatury i kinematografii. Gdyby jeszcze niedawno ktoś powiedział mi, że razem z tysiącem ludzi na świecie będę grała w grę komputerową, z niecierpliwością czekając na odsłonę kolejnego odcinka, moja reakcja mogłaby graniczyć ze świętym oburzeniem.

Nie chodzi o to, że zaczęłam grać w fejsbukowe gry o zwierzątkach na farmie, nie pochłonął mnie świat World of Warcraft ani Wiedźmina . Od jakiegoś czasu natomiast wcielam się w rolę dziennikarza śledczego, badającego kulisy kanadyjskiego przemysłu naftowego. Eksploruję miasto, zbieram punkty, realizuję misje, biorę udział w dyskusjach i rywalizuję. Do powrotu w świat gier zachęciło mnie moje zainteresowanie nowymi formami opowiadania w dokumencie. W relacji z Idfa DocLab wspominałam o projekcie Fort McMoney, który miał tam swoją premierę, dziele reklamowanym jako połączenie dokumentu i gry wideo. Choć brzmi to jak kolejny marketingowy oksymoron, to tylko początkowo utwór sprawia wrażenie przerostu formy nad treścią, efektu rywalizacji w miksowaniu różnych mediów i sposobów opowiadania.

Za sukcesem Fort McMoney stoją połączone siły, doświadczenie i pieniądze gigantów interaktywnej produkcji: kanadyjskiego National Film Board i telewizji Arte, a także osoby, które dały się już poznać w dziedzinie dokumentów interaktywnych. Autor, David Dufresne, znany jest ze swojej poprzedniej realizacji Prison Valley. którą zrealizował razem z Philippem Brault – autorem zdjęć do Fort McMoney. Producentem jest nie kto inny jak Alexandre Branchet, odpowiedzialny za sukces słynnej Almy i założyciel znanej firmy producenckiej Upian, której nazwę adepci sztuki interaktywnej wymawiają z namaszczeniem. Ta sama drużyna zrealizowała wcześniej dla Arte Gaza Sderot – tytuł należący już do klasyki i-doków, realizowany w czasach, kiedy przekraczanie granic dokumentalnego opowiadania wcale nie było praktyką powszechną.

Dla tych, którzy widzieli Prison Valley nowe dzieło Dufresne’a okaże się z jednej strony bardzo znajome, ale bez wątpienia bardziej zaawansowane w zakresie angażowania odbiorcy-uczestnika. Prison Valley to interaktywny film drogi, którego akcja rozgrywa się w amerykańskim Fremont County, ze względu na koncentrację 14 więzień znanym właśnie jako Prison Valley. Podobnie jak w Fort McMoney, tu również widz przeprowadzał swego rodzaju śledztwo o ciemnych stronach przemysłu dominującego nad małym miasteczkiem. Interaktywność Prison Valley jest ograniczona, polega na wyborze przebiegu narracji, odpowiedzi na proste pytanie „co dalej”, a także możliwości powrotu do obejrzanych już wywiadów z bohaterami, zebranych przedmiotów. Widz może wziąć udział w dyskusji z innymi uczestnikami. Wiele z tych elementów odnajdziemy w Fort McMoney, jednak są one bardziej rozbudowane. Porównując te dwa utwory, Dufresne mówi o tym, że podczas gdy Prison Valley jest wycieczką wzdłuż jednej ulicy, Fort McMoney daje możliwość poruszania się w niemal nieograniczonej przestrzeni. Podczas gdy to pierwsze jest webdokiem, zawierającym odniesienia do gier, to drugi utwór jest prawdziwą dokumentalną grą ze wszystkimi jej atrybutami. Pomysł prosty, ale niemożliwy: zrobić SimCity na prawdę – mówi Dufresne.

Akcja gry umiejscowiona została w prawdziwym kanadyjskim miasteczku – Fort McMurray w stanie Alberta, które z powodu dynamicznego rozwoju wydobycia ropy przeżywa prawdziwy boom. Miasto boryka się ze wszystkimi konsekwencjami ekspresowych procesów urbanistycznych, masowej migracji, koncentracji na jednej gałęzi przemysłu, i, co za tym idzie, maskulinizacji społeczności. Uczestnik ma do dyspozycji autentyczne dane na temat populacji, zanieczyszczenia środowiska, dochodów, cen, itd. i porusza się po wirtualnie odtworzonej topografii miasta. W każdym odwiedzonym miejscu ma do wyboru kilka możliwości poszukiwań i różnych dróg, prowadzących w poszczególne części Fort Mac, jak zdrobniale nazywa miasto jeden z bohaterów. Wykorzystane materiały archiwalne – wypowiedzi kanadyjskiego ministra środowiska, przedstawiciela firmy wydobywczej, czy stary film reklamujący miasto – nadają problemowi szerszy kontekst.

Fort McMoney, screenshot, copyright: National film Board

Fort McMoney, screenshot, copyright: National film Board

W gromadzenie materiału dokumentalnego do Fort McMoney zaangażowali się dziennikarze śledczy i fotoreporterzy z „Le Monde” i „Süddeutsche.de”. Gracz może nie tylko obejrzeć wywiad, ale prawie porozmawiać z mieszkańcami miasta, pracującymi przy wydobyciu, z panią mer, lokalną gospodynią domową, kelnerką, bezdomnym czy właścicielem baru ze striptizem. Ta „prawie rozmowa” to możliwość wyboru pytań, które chcemy zadać napotkanej osobie. Taki gotowiec – choć nie pozbawiony ograniczeń – świetnie obnaża warsztat wywiadu, zmusza do decyzji, każe odbiorcy zmierzyć się z dylematem jakie pytanie zadać. Każda kolejna decyzja implikuje następną – pytania do dyspozycji uczestnika w danym momencie zmieniają się w zależności od poprzednio zadanego. Do tego bohaterowie niekiedy odmawiają komentarza. Rozmowę można zakończyć w każdej chwili. Zaletą Fort McMoney jest immersyjność, którą udało się osiągnąć zarówno za pomocą dokumentalnego materiału, przekonujących, autentycznych bohaterów, jak i zaangażowania uczestnika. Konieczność analizy informacji, wyciągania wniosków ze sprzecznych wypowiedzi autentycznie wciąga w tę historię. Udostępnianie kolejnych części w czasie dodatkowo przywiązuje odbiorców: projekt miał premierę pod koniec listopada, 9 marca zwolniono dostęp do drugiej części, czeka jeszcze trzecia.

Fort McMoney - fragment pulpitu, screenshot, copyright: National Film Board

Fort McMoney – fragment pulpitu, screenshot, copyright: National Film Board

Elementy gry w Fort McMoney to rywalizacja i cel. Gracz zbiera punkty, służące mu później jako siła przekonywania w dyskusji; realizuje misje i gromadzi przedmioty. Do dyspozycji ma podręczny pulpit (nazwany przez twórców deską rozdzielczą – to nie Warszawa ani Nowy Jork, tutaj jedyny środek transportu to samochód) – z mapą odwiedzonych miejsc, katalogiem przedmiotów, wywiadów i obejrzanych materiałów, do których zawsze może powrócić. Interakcja z innymi uczestnikami ma na celu przekonywanie ich, branie udziału w referendach i sondażach. Wszystko to dlatego, że celem gry nie jest czysta rozrywka, ale budowanie świadomości odbiorców, budowanie w nich poczucia odpowiedzialności za otoczenie. Fort McMoney daje szansę wzięcia czynnego udziału w palącej dyskusji, która – choć dotyczy bezpośrednio Kanady – pośrednio odnosi się do nas wszystkich.

Fort McMoney jako propozycja nowego sposobu opowiadania dokumentalnego z dzisiejszej perspektywy wydaje się być naturalną konsekwencją dokumentalnych poszukiwań w zakresie odchodzenia od linearności, dążenia ku interaktywności, partycypacji i immersji. Powielony, posłuży z pewnością jako baza do stworzenia formatu, który spłyci i zuboży oryginalny zamysł. Nie ma jednak obaw, że gra dokumentalna zastąpi tradycyjny film, choćby z powodów technologicznych. Przez udostępnienie materiału w trzech formatach wideo (również w bardzo małym obrazku) twórcy zadbali o możliwie szeroki dostęp do treści. Dokument interaktywny – nie tak jak kiedyś film obwożony koleją po prowincji – niestety długo jeszcze pozostanie sztuką elitarną, dzielącą odbiorców na tych z dostępem do szerokopasmowego internetu i na tych, którym Facebook ładuje się w nieskończoność. Po obejrzeniu całości warto będzie pochylić się również nad samą treścią Fort McMoney; zastanowić się o czym tak naprawdę jest ta historia.


Wypowiedzi Davida Dufresne’a pochodza z wywiadów:

The Making of a Documentary Game – Fort McMoney, Jaya Mahajan, Factual for Asia, 18.11.2013

Fort McMoney is out today! David Dufresne tells us the whole story…, Sandra Gaudenzi, i-doc.org, 25.11.2013


Fotografia u góry: Fort McMoney, copyright National Film Board, źródło: materiały prasowe Idfa.

Print Friendly